Przemytnicy
- Hallo, co to za przestój na blogu? - zapytała polska koleżanka z przedmieść Chicago
- Od tygodnia tańczę na szmacie - powiedziała Kura i gotowa była zakończyć rozmowę
- To jakiś nowy styl? Wiesz ja też powinnam się trochę poruszać się przed świętami - dopytywała
- Żaden styl, tylko moja mama przyjeżdża, więc pucuję, wycieram i odkurzam na zmianę - powiedziała Kura
- To zupełnie bezsensowne zajęcie. I tak się pobrudzi. Wolę iść na aerobic lub jogę - wyrecytowała i szybko się rozłączyła
Kura też by wolała iść na jogę lub aerobic, ale skoro życie to nie bajka trzeba było zakasać rękawy i posprzątać pod łóżkiem, za regałem i w pokoju Przychówka.
- Masz oko jak celnik - syczał dzieciak, gdy Kura zmusiła go do pozbycia się za małych ubrań, wyrośniętych książek i połamanych ołówków
- Celnicy czasem udają, że nie widzą co ludzie przewożą. Ja widzę wszytko - żartowała Kura i zaczęła się modlić by jej rodzinom udało się przewieźć grzyby z polskiego lasu i kozieradkę.
Wtedy jeszcze nie doceniała swoich rodziców, którzy jak prawdziwi przemytnicy grzybki poukrywali w butach, kozieradkę między majtkami, a maść na pryszcze pochowali do skarpet. Nawet miód z polskiej pasieki przywieźli. Miód zupełnie niecertyfikowany, więc w Stanach zakazany, ale za to najlepszy na świecie.
Kuro i ty tak na forum opowiadasz o rodzinnych przesteostwach :)
OdpowiedzUsuńPs. czemu masc na pryszcze musiala przylecieć z Polski?
Brawa dla przemytników! I radosnych Świąt dla Was wszystkich
OdpowiedzUsuńTeż wolałabym na jogę :) A tak, w ogóle, Kuro- weź Ty się wreszcie za pisanie, co? Wesołych Świąt :)
OdpowiedzUsuńPrze bosko :)Pomysłowość Rodzicielska na różnych polach nieoceniona. Ranczo z Polski pozdrawia całą Rodzinę Kury. Moje święta pierwsze takie bez Mamy i w szpitalu. :(. Życzymy Wam Naj...lepszego na i od Święta, i z nadchodzącym Nowym Rokiem. Niech Wam się składa i wiedzie. Przychówek niech ma trafione prezenty i wciąż pozostaje dumą Kury i Żywiciela, niech rośnie w siłę wiedzy, elokwencji itp. Buziaki i ciepłe uściski.
OdpowiedzUsuńNie ma to jak Rodzice, zawsze wiedzą co dziecko potrzebuje i wiedzą najlepiej jak to przywieźć, nie m,ow Kuro, że grzyby przywieźli świeże?!
OdpowiedzUsuńWesołych Rodzinnych Świat!
Przemyt się udał, więc już nic nie mamy do ukrycia. Grzybki przyjechały w wersji suszonej, ale maść cynkowa na pryszcze Przychówka była jak najbardziej świeża ;) Nic tak nie goi stanów zapalnych na czole jak hinduskie mydło i polska maść stosowana w ilości hurtowej. Maść przjechała z Polski, bo zioła i maści nad Wisłą kosztują kilkakrotnie mniej niż w Stanach.
OdpowiedzUsuńAnonimowy z rancza pomyślimy po Twojej mamie przy wigilijnym stole, a Tobie życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.
Anonimowy -Dziękuje Całej Rodzinie Kury za pamięć :). Życzenia też chętnie przyjęte. Czekamy z utęsknieniem na kolejne odcinki pisania i tu i ówdzie.
OdpowiedzUsuń